Pipeline sprzedażowy to uporządkowana lista etapów, przez które przechodzi pojedyncza szansa sprzedaży od pierwszego kontaktu do decyzji klienta. Działa wtedy, gdy każdy etap ma kryterium wejścia, kryterium wyjścia, właściciela i zaplanowaną następną czynność. Bez tych czterech elementów masz kolorową tablicę, nie proces.

Ta strona jest miejscem, w którym rozpisujesz własne etapy. Kolejność pracy jest odwrotna do tej, którą proponuje większość prezentacji handlowych: najpierw kartka i tabela, dopiero potem konfiguracja programu.

Pipeline a lejek sprzedażowy - czym się różnią?

Lejek opisuje ruch tłumu. Pokazuje, ile osób weszło na stronę, ile zostawiło kontakt i ile z nich kupiło - to perspektywa marketingu, mierzona procentami i odsiewem.

Pipeline opisuje pojedynczą sprawę. Interesuje go jeden klient, jedna wycena i jedno pytanie: co ma się wydarzyć jutro, żeby ta sprawa ruszyła dalej. Dlatego lejkiem zarządza osoba odpowiedzialna za pozyskiwanie zapytań, a pipeline'em ten, kto prowadzi rozmowy handlowe.

Rozróżnienie ma praktyczny skutek przy wyborze narzędzia. Kiedy sprzedaż skarży się na brak tematów, problemem jest lejek i żaden system nie wygeneruje zapytań, których nie ma. Kiedy tematy są, ale się gubią, problem leży w pipelinie - i tu narzędzie faktycznie pomaga.

Z czego składa się jeden etap?

Etap to nie nazwa kolumny. To zestaw czterech ustaleń, które musisz podjąć jako firma, i żaden dostawca nie podejmie ich za ciebie.

Kryterium wejścia mówi, co musi być prawdą, żeby sprawa trafiła do tego etapu. Kryterium wyjścia mówi, co musi się wydarzyć, żeby poszła dalej - i ten element wypada z rozpisek jako pierwszy. Właściciel to jedna osoba z imienia, nie dział. Następna czynność ma datę, bo termin bez daty jest życzeniem.

Ustalenie Pytanie, na które odpowiada Objaw braku
Kryterium wejścia co musi być prawdą, żeby sprawa tu trafiła jeden handlowiec wrzuca do etapu wszystko, drugi prawie nic
Kryterium wyjścia co musi się wydarzyć, żeby sprawa poszła dalej sprawy stoją w tym samym etapie tygodniami i nikt nie umie powiedzieć dlaczego
Właściciel kto odpowiada za ruch tej sprawy zapytanie leży w sobotę i w poniedziałek, bo należy do wszystkich
Następna czynność z datą co i kiedy zrobi ta osoba temat kończy się notatką „klient się odezwie”

Etapy nazywaj czynnościami klienta, nie swoimi. Nazwa „wysłana oferta” opisuje twoją pracę, a to, czy sprawa żyje, zależy od klienta. Nazwa „oferta w ocenie u klienta” od razu podpowiada, co musi się wydarzyć dalej i kto ma ruch.

Liczba etapów jest wtórna. Jako regułę kciuka przyjmij, że krótka sprzedaż usługi mieści się w kilku etapach, a sprzedaż z wizją lokalną i projektem potrzebuje ich więcej, bo dochodzą punkty, w których sprawa realnie zmienia stan. Etap, którego nikt nie potrafi odróżnić od sąsiedniego, nie jest etapem, tylko podziałem na papierze.

Jak rozpisać własny pipeline w godzinę?

Usiądź z osobami, które faktycznie rozmawiają z klientami, i weź trzy sprawy zamknięte w ostatnich miesiącach - jedną wygraną, jedną przegraną i jedną, która utknęła. Odtwórz ich historię wstecz, a etapy same się pokażą.

  1. Wypisz punkty, w których sprawa zmieniała stan - kiedy klient przestał być pytającym, a stał się kupującym.
  2. Dla każdego punktu zapisz, co musiało być prawdą, żeby sprawa tam dotarła.
  3. Dopisz, co ją stamtąd wypchnęło dalej albo zatrzymało.
  4. Przypisz każdemu etapowi jedną osobę z imienia.
  5. Ustal, jaka czynność i w jakim terminie należy się sprawie stojącej w tym etapie.
  6. Sprawdź rozpiskę na sprawie przegranej - jeśli nie widzisz w niej momentu, w którym temat umarł, brakuje ci etapu albo kryterium.

Efektem jest tabela z pięcioma kolumnami, taka sama jak przy rozpisywaniu procesu przed wyborem systemu CRM. Zabierasz ją na prezentację narzędzia zamiast listy funkcji.

Jak głęboko rozpisywać pipeline w firmie twojej wielkości?

Ta sama rozpiska ma inny ciężar przy jednej osobie w sprzedaży i przy pięciu. Różnica dotyczy nie liczby etapów, tylko tego, ile ustaleń trzeba zapisać, żeby proces przeżył czyjś urlop.

Profil firmy Co wystarczy zapisać Czego pilnować
Jednoosobowa działalność etap, data następnej czynności, powód przegranej kalendarz przestaje wystarczać, gdy otwartych spraw jest więcej, niż pamiętasz bez zaglądania
Mikrofirma z dwiema osobami w sprzedaży wszystko powyżej plus właściciel sprawy i kryterium wyjścia z każdego etapu dwie osoby rozumieją ten sam etap inaczej i nikt tego nie zauważa, dopóki ktoś nie przejmie cudzych tematów
Mała firma z kierownikiem sprzedaży wszystko powyżej plus zasada zamykania spraw i cotygodniowy przegląd prognoza liczona z procentów przypisanych do etapów rozjeżdża się bez wspólnych kryteriów

Pułapka przy zapisywaniu procesu polega na rozpisaniu go od razu na poziomie, który pasowałby do firmy trzy razy większej. Rozpiska z dziesięcioma etapami i polami obowiązkowymi w każdym z nich wygląda dojrzale i umiera po miesiącu, bo nikt nie ma czasu jej wypełniać. Zacznij od minimum ze swojego wiersza tabeli i dokładaj ustalenia wtedy, gdy brak któregoś realnie coś kosztuje.

Po czym poznasz, że pipeline jest zepsuty?

Cztery objawy wystarczą, żeby to ocenić bez raportu i bez wdrożenia czegokolwiek. Każdy z nich sprawdzisz na własnych danych w kilkanaście minut.

Pierwszy to sprawy bez zaplanowanej następnej czynności. Policz, ile otwartych tematów nie ma odpowiedzi na pytanie „kto i kiedy”. Drugi to etap-poczekalnia, w którym leży połowa spraw, noszący nazwę w rodzaju „w kontakcie” albo „do dopilnowania”. Trzeci to sprawy, których nikt nie zamyka: firma nie ma zasady, po jakim czasie milczenia temat idzie do przegranych z zapisanym powodem. Czwarty to dwaj handlowcy używający tego samego etapu inaczej, co poznasz po tym, że ich tablice wyglądają zupełnie inaczej przy podobnej sprzedaży.

Wyobraź sobie firmę szkoleniową z trzema osobami w sprzedaży. To scenariusz złożony z typowych objawów, nie opis konkretnej firmy. Pięć etapów, tablica świeci na zielono, a mimo to etap „po rozmowie” puchnie i zbiera najwięcej tematów. Nikt nie kłamie - po prostu nikt nie ustalił, co wypycha sprawę z tego etapu dalej. Handlowcy przesuwają temat, kiedy klient sam się odezwie, a jeśli się nie odzywa, temat zostaje na miejscu. Lekarstwem jest jedno kryterium wyjścia: z „po rozmowie” sprawa wychodzi wtedy, gdy klient dostał ofertę albo powiedział, że nie chce jej dostać. Po dopisaniu takiego kryterium etap zaczyna się opróżniać, a część spraw ląduje w przegranych z zapisanym powodem. Przychód sam z siebie nie rośnie, ale zarząd pierwszy raz wie, na czym stoi sprzedaż.

Co z tego odwzoruje CRM, a czego nie ustali za ciebie?

System przejmie mechanikę. Utrzyma listę etapów, zapisze, kto jest właścicielem sprawy, przypomni o zadaniu z terminem, pokaże wiek sprawy w etapie i policzy, ile z nich stoi dłużej, niż przyjęliście za normę. To realna wartość i dokładnie dlatego arkusz w pewnym momencie przestaje wystarczać.

Nie ustali natomiast żadnego z czterech ustaleń z poprzedniej sekcji. Kryterium wyjścia z etapu jest decyzją firmy, tak samo jak zasada, po ilu dniach milczenia temat idzie do przegranych i kto ma prawo wskrzesić sprawę zamkniętą. Systemy podpowiadają domyślne etapy przy zakładaniu konta i to jest wygodne na start, ale domyślna tablica opisuje proces producenta oprogramowania, nie twój.

Pułapka wygląda niewinnie i kosztuje najwięcej przy prognozach. Etapy w programie mają procent prawdopodobieństwa, z którego liczy się przewidywany przychód. Dopóki nie ustalisz własnych kryteriów wyjścia, ten procent opisuje optymizm handlowca, a nie stan sprawy - i prognoza rozjeżdża się z rzeczywistością w sposób, którego nikt nie umie wytłumaczyć.

Jeśli rozważasz system utrzymywany na własnym serwerze, dochodzi jeszcze decyzja o środowisku i osobie, która będzie je utrzymywać. Dla firmy bez informatyka to nie jest pierwszy krok.

Pytania o pipeline sprzedażowy

Ile etapów powinien mieć pipeline sprzedażowy?

Tyle, ile realnie rozpoznajesz w swojej sprzedaży, i ani jednego więcej. Usługa sprzedawana w jednej rozmowie potrzebuje ich niewiele, sprzedaż z wizją lokalną i projektem odpowiednio więcej. Jeśli dwie osoby w firmie nie potrafią odróżnić dwóch sąsiednich etapów, połącz je w jeden.

Czy pipeline i lejek sprzedażowy to to samo?

Nie. Lejek opisuje ruch wielu osób od wejścia na stronę do zakupu i należy do marketingu. Pipeline opisuje drogę pojedynczej szansy sprzedaży i należy do handlowca. Brak tematów naprawia się lejkiem, gubienie tematów pipelinem.

Czy pipeline ma sens przy sprzedaży jednoosobowej?

Ma, jeśli otwartych spraw jest więcej, niż mieści ci się w głowie i w kalendarzu. Przy jednej osobie wystarczy prosta tabela z etapem, datą następnej czynności i powodem przegranej. Program przyda się wtedy, gdy zaczniesz gubić terminy mimo tej tabeli.

Kiedy przenieść sprawę do przegranych?

Po przekroczeniu terminu, który firma sama ustala dla swojej branży, i zawsze z zapisanym powodem - cena, termin, brak decyzji, wybór konkurencji. Powód jest ważniejszy od samego zamknięcia, bo to jedyna rzecz, z której nauczysz się czegoś o własnej ofercie.

Kto powinien pilnować porządku w pipelinie?

Jedna wskazana osoba - kierownik sprzedaży, a w małej firmie właściciel. Jej zadanie to cotygodniowy przegląd spraw bez następnej czynności i tych, które stoją w jednym etapie dłużej, niż przyjęliście za normę. Bez takiego przeglądu tablica po kilku miesiącach przestaje opisywać rzeczywistość.